rince presents: Ain't No S.
16.11.2010 :: 22:37 Pisz jak chcesz (2) [back]
[blog on hiatus]
Pisz jak chcesz (2)
rince presents: I see no reason why
09.11.2010 :: 09:13 Pisz jak chcesz (2) [back]
Dzieci urodzone trzy lata temu,
mają już trzy lata.
Pisz jak chcesz (2)
rince presents: Wyrwane z kontekstu #1
08.11.2010 :: 20:10 Pisz jak chcesz (1) [back]
Widzę tutaj znaczące uproszczenia.
1. Czy lekarz rzeczywiście odpowie inaczej niż socjolog? Niekoniecznie, przyjęcie takiej tezy wyklucza możliwość istnienia ludzi będących zarówno socjologami, jak i lekarzami.
2. Mamy więc ludzi, którzy zajmują się medycyną - i ludzi, którzy zajmują się socjologią. Gdy tak rozszyfrujemy owe naukowe szufladki, widać wyraźnie, że zdania wypowiadane przez owe osoby oznaczają de facto "z punktu widzenia medycyny człowiek jest tym i tym" czy "z punktu widzenia socjologii człowiek jest tym i tym".
3. Pójdźmy dalej tym tropem. Każda nauka opiera się na określonym paradygmacie. Stwierdzenie "z punktu widzenia medycyny" oznacza więc (jaśniej mówiąc): "na podstawie paradygmatu medycyny" lub może lepiej "w obrębie paradygmatu medycyny" (moje rozumowanie jest tu zapewne upośledzone pojęciowo z powodu niedostatecznej wiedzy na temat filozofii nauki).
4. Pomiędzy zdaniami przypisywanymi "socjologowi" i "lekarzowi" nie ma więc żadnej sprzeczności. Nie dlatego jednak, że przedmiot ich wypowiedzi jest niejednoznaczny - a dlatego, że mówią tak naprawdę o dwóch oddzielnych przedmiotach (odpowiednio o "człowieku w obrębie paradygmatu socjologii" czy "człowieku w obrębie paradygmatu medycyny"), należących do zupełnie nieprzystających uniwersów pojęć naukowych (że pozwolę sobie użyć takiego metaforycznego stwierdzenia).
5. Nie widzę tu więc nieusuwalnych niejasności! Te oczywiście mogą wyniknąć, gdy nie precyzujemy, w obrębie jakiego paradygmatu toczy się rozmowa - nieco analogicznie, problemem jest, gdy podczas rozmowy ja mówię po polsku, a mój rozmówca w afrykańskim dialekcie. Nie znaczy to jednak, że polski jest niejasny, a jedynie, że nie jest tym samym językiem, co ów afrykański dialekt. Idąc dalej, polskie słowo "krowa" może być jasne nawet jeżeli w jakimś obcym języku ten zbitek głosek oznacza coś innego. Wystarczy, że jest ono jasne w obrębie swojego języka.
6. Dlatego też nie uważam, że "wszelkie spory filozoficzne czy etyczne spowodowane są tymi niejasnościami, zarówno percepcyjnymi, ideologicznymi czy językowymi". Geneza namysłu filozoficznego to temat na inną dyskusję, ale takie postawienie sprawy jest z pewnością gigantycznym uproszczeniem i łatwo wymienić można inne powody filozoficznych sporów, z trywialnymi, takie jakie aspekt ekonomiczny, na czele.
7. Podsumowując, na pytanie "Co stanowi zatem własność istotną tego desygnatu [człowiek - przyp. mój]?" odpowiem sam pytaniem "A w ramach jakiej nauki dyskutujemy?" (nieco podobnie do pytania "przepraszam, ale w jakim języku rozmawiamy?", które zresztą należałoby zadać w jeszcze innym, znanym obydwu stronom języku). W ten sposób poradzę sobie z tą początkową niejasnością - jakkolwiek problematyka odnalezienia własności istotnych danego desygnatu w ramach danej nauki wcale nie musi być trywialna.
8. Świadomość istnienia różnych "języków nauk" ma doniosłe konsekwencje np. wtedy, gdy stwierdzę, że "z punktu widzenia fizyki nie ma żadnych przesłanek, by twierdzić, że istnieje osobowy Bóg" - nie znaczy to, że nie wierzę w jego istnienie, a jedynie, że jest on elementem fizyki jako nauki (nie ma takiego słowa w języku fizyki).
9. Na koniec odniosę się do pytania z tematu: problem ów ma swoje korzenie w tym fakcie, że język naturalny nie jest objęty ścisłą konwencjonalizacją, tak jak języki poszczególnych nauk (a przynajmniej do czego dążą), więc nie ma ani umożliwiającej komunikację cechy pełnej spójności (każdemu użytkownikowi możemy przypisać jego indywidualny język naturalny), ani cechy użyteczności (jest wytworem przypadkowym, zastanym, a nie stworzonym z myślą o precyzyjnej komunikacji).
* * *
W moich przemyśleniach istotnie zanikają elementy osobistej narracji: żyję bardziej na zewnątrz, niż do wewnątrz, tam jakoś więcej się dzieje.
Pisz jak chcesz (1)
rince presents: Korpo party
04.11.2010 :: 09:00 Pisz jak chcesz (1) [back]
Dostałem zaproszenie na moje pierwsze. Strange.
Pisz jak chcesz (1)
rince presents: Dlaczego wszyscy musimy studiować?
02.11.2010 :: 02:41 Pisz jak chcesz (1) [back]
W bogatych krajach zachodnich nie wszyscy idą na studia. Społeczeństwo nie potrzebuje aż tak wielu wykształconych pracowników, nie ma aż tak wielu hobbystów, można zakończyć edukację w osiemnastym czy dwunastym roku życia i być sobie zwyczajnym członkiem klasy średniej czy niższej średniej. Ot, tu sobie popracujesz, potem gdzie indziej, rozwijasz karierę, a jak się nie uda, to i tak masz za co kupić ipoda, wyjechać za wakacje i nakarmić dzieciarnię.
W kraju biedniejszym i, przede wszystkim, nie tak dawno bardzo biednym, zaufanie do porządku społecznego jest znacznie mniejsze. Oszczędności? Panie, toż w każdej chwili może przyjść wojna czy inna denominacja i wszystko stracisz. Praca? W warunkach rozbiegowego kapitalizmu i wciąż żywych przesądów raz straconego zatrudnienia niektórzy już nigdy nie odzyskają (np. dlatego, że skończyli 45 rok życia). Nic dziwnego, że jeżeli posiadać jakiekolwiek środki na czarną godzinę, to dolary (coraz mniej), złoto (ogromne zyski w ostatnich latach) i edukację.
Wykształcenia nie stracisz. Dyplom wyższej uczelni, jak każdy dokument, jest emanacją majestatu instytucji: czymś znacznie większym niż my czy nasza własność. To niemalże jak apokaliptyczny znak Bestii, oznaka przynależności, na wpół-mistycznej akceptacji. Wyższy byt dostrzega naszą wartość i ją potwierdza.
Po sztucznie narzuconej, naiwnej aksjologii komunizmu społeczeństwo liberalne przeraża spektrum możliwości. Możemy być tym, kim chcemy, nie ma jednego wzorca, do którego należałoby dążyć. Można oczywiście gonić za pieniędzmi, szukając w nich namiastki stałości i "obiektywnej" wartości, ale zbiorowe doświadczenie szybko obala i tą ścieżkę do nieśmiertelności. Zdobycie bogactwa zależy w dużym stopniu od szczęścia, z drugiej strony często wymaga też ogromnych nakładów pracy, które w oczach przeciętnego człowieka mogą się po prostu nie opłacać. Nie chcemy być bogaci, nie za taką cenę.
Czy w takim razie liczy się po prostu ludzkie szczęście? To bardzo indywidualna, niemierzalna kwestia, a na takie po-komunistyczne i po-patriotyczne społeczeństwo patrzy ze sporą dozą nieufności. Skąd mam wiedzieć, że jestem lepszy od sąsiada? Jeżeli nie liczą się już listy gratulacyjne z fabryki i nawet marka samochodu schodzi powoli na (zasłużony) drugi plan, pozostaje ostatnia deska ratunku w postaci wyższego wykształcenia.
Wyższe wykształcenie budzi (przynajmniej wśród posiadaczy i aspirantów) dobre skojarzenia: arystokratyczne, idealistyczne, artystyczne i intelektualne. Prawdziwa współczesna elita, prawda? Tymczasem student to osoba powstrzymująca swoje wejście na rynek pracy o przynajmniej 5 lat, żyjąca za pieniądze rodziców i ucząca się za pieniądze społeczeństwa. O ile podczas studiów nie poznajesz umiejętności niezbędnych do przyszłej, uczciwej pracy w sektorze prywatnym, to jest to hobby, na które zamiast kilku godzin tygodniowo przeznaczasz długie lata życia.
Cieszę się, że mogę poświęcać się rozrywce, nie jest to jednak dla mnie szczególny powód do dumy. Znacznie większy szacunek wzbudziłaby we mnie osoba, która w wieku 20-lat robi już w życiu coś konkretnego, pracuje i zarabia, rozwija swoje umiejętności w sposób rokujący nadzieję na ich praktyczne (wliczając w to artystyczne) wykorzystanie. Która nie poszła na studia, bo nie widziała sensu w tym owczym pędzie.
Czy znam taką? Nie, chyba nie. W końcu wszyscy moi znajomi studiują. Bo przecież każdy musi studiować, prawda?
Ps. Oczywiście, niektórzy łączą studia z pracą, ale nie oni byli tematem notki, jakkolwiek także + dla tych kolegów i koleżanek.
Pisz jak chcesz (1)
rince presents: Wolę się zmasakrować filozofią...
31.10.2010 :: 11:45 Pisz jak chcesz (4) [back]
... niż zanudzić chemią.
1. Piękny jest weekend, który nagle okazał się wolny.
2. Mam nowego laptopka, cudowne maleństwo.
3. Mam dużo więcej pracy w tym roku, niż myślałem, że będę miał.
4. Dot przegrała wczoraj wszystkie nasze żetony, więc jeżeli ktoś chciał ode mnie pożyczyć kilka żetonów, to już po ptakach.
5. Ładnie świeci słońce.
6. Każda nazwa o pustym zbiorze desygnatów jest podrzędna w stosunku do każdej niepustej nazwy. Han Solo jest więc podrzędny względem nazwy "Twój Stary".
7. Odwaliłem referat z onto i już mam z głowy.
Pisz jak chcesz (4)
rince presents: Doroto!
21.10.2010 :: 01:08 Pisz jak chcesz (7) [back]
Jeżeli to czytasz, napisz mi proszę, kiedy wyjeżdżasz. Próbuję tego sposobu, bo mam ostatnimi czasy istotne problemy z komunikacją z twoją niepodważalnie zajętą osobą.
Pisz jak chcesz (7)
rince presents: Plan
10.10.2010 :: 23:11 Pisz jak chcesz (3) [back]

Pisz jak chcesz (3)
rince presents: Ach te dobre uczynki
10.10.2010 :: 09:24 Pisz jak chcesz (4) [back]
Wczoraj zrobiłem jeden (!)
Pisz jak chcesz (4)
rince presents: Pzdr dla Konara!
21.09.2010 :: 00:41 Pisz jak chcesz (3) [back]
jw.
Pisz jak chcesz (3)
